Przemysław Wiszniewski
Czlonek Zarządu Otwartej Rzeczpospolitej
Stowarzyszenie Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii „Otwarta Rzeczpospolita” jako jedna z licznych organizacji pożytku publicznego przystąpiła do przedsięwzięcia „Zatrzymaj faszyzm!” Obchodzimy jubileusz ćwierćwiecza, co napawa dumą, ale też prowadzi do posępnego wniosku, że poniekąd nasza praca ma charakter syzyfowy. Powstaliśmy w proteście przeciwko antysemickim treściom w oficjalnych podręcznikach do nauki historii. Antysemityzm jest w Polsce zakorzeniony od wieków. Stanowi matrycę dla innych uprzedzeń i stereotypów. Sam w sobie nie jest przestępstwem, lecz rodzajem patologii myśli. Jest etycznie karygodny. Trzeba pamiętać, że demokracja to, owszem, rządy większości, ale szczególnie troszczące się o słabszych, o równe prawa mniejszości. Początkowo postronni obserwatorzy pukali się w czoła, że jesteśmy przewrażliwieni, że histeryzujemy, i że organizacje skrajnej prawicy, typu Młodzież Wszechpolska, Obóz Narodowo-Radykalny, czy Narodowe Odrodzenie Polski są zjawiskiem marginalnym, nie wartym zachodu i zaprzątania sobie nim głowy. Po wielu latach okazało się, że ich reprezentanci znaleźli szeroki społeczny posłuch i są posłami w polskim Sejmie.
„Otwarta Rzeczpospolita” monitoruje na co dzień akty nienawiści pojawiające się w publicznej przestrzeni i podejmuje skuteczne interwencje prawne. Prowadzimy debaty w Teatrze Polskim, od lat organizujemy konkurs prac magisterskich, zabieramy głos w sprawach, które są przedmiotem naszego zainteresowania. W naszych szeregach był m.in. Michał Głowiński, jako dziecko ocalały z Holokaustu. Był także Marek Edelman, który przestrzegał:
„Pozwalamy, żeby na ulicach miast demokratycznych krajów, w imię swobód demokratycznych, odbywały się parady nienawiści i nietolerancji. To zły znak. I to nie jest demokracja, bo demokracja nie polega na przyzwoleniu na zło, nawet najmniejsze, bo ono może nie wiadomo kiedy urosnąć. Musimy uczyć w szkołach, w przedszkolach, na uniwersytetach, że zło jest złem, że nienawiść jest złem i że miłość jest obowiązkiem.”
Zasadniczym problemem społecznym nie są liderzy skrajnych organizacji, ale posłuch, pobłażanie i przyzwolenie na ich demagogiczną propagandę, na sączenie faszystowskiej ideologii, jadu nienawiści i pogardy. Społeczeństwo pozostaje całkowicie bierne, by z czasem zaakceptować owe idee nowego człowieka, nacjonalisty, kult wodza i przemocy, fascynację siłą i gwałtem. Ofiarami mogą być wszyscy wskazani przez neofaszystów. Widzimy jak rozlewa się fala ukrainofobii, homofobii, lęku i niechęci do sąsiadów, imigrantów, uchodźców, rasizmu, ale także antysemityzmu. Znakomitą ilustracją tego stanu rzeczy jest wiersz Wiktora Woroszylskiego „Państwa faszystowskie”, o tym, jak niepostrzeżenie faszyzm w latach 30. ubiegłego wieku opanowywał umysły dobrych i przyzwoitych ludzi. Faszyzm to nie esesman pod bronią z historycznych fotografii. To mentalność ludzi, zafascynowanych nowym porządkiem niosącym śmierć. W istocie teraz faszyzm rozwinął się w putinowskiej Rosji, która z pomocą europejskich agentów wpływu kolportuje go także w Polsce.
Stosunkowo nowym zjawiskiem, które rozwinęło się wskutek konfliktu bliskowschodniego jest nie do końca świadomy antysemityzm lewicy. Krytyka konkretnych posunięć wojskowych państwa Izrael walczącego z terrorystami hamaskowskimi, zbyt łatwo przeradza się w antyżydowską nagonkę i aranżowanie nastrojów pogromowych. W Polsce, w której po Holokauście i 68 roku Żydów statystycznie istotnie już nie ma. Stanowią cień, który wykorzystywany jest jako kozioł ofiarny. „Otwarta Rzeczpospolita” jako organizacja zawężająca swoją działalność do terytorium polskiego, nie będąca organizacją międzynarodową, obserwuje te poczynania lewicy z rosnącym niepokojem. Owszem, ubolewamy nad wszystkimi ofiarami konfliktów, także tymi palestyńskimi w równym stopniu, co izraelskimi z 7 października 2023 roku. Zwalczymy tak samo islamofobię, jak i antysemityzm. Widzimy, jak Żydzi w Europie i na świecie padają ofiarą zbiorowej odpowiedzialności za to, co się dzieje w Strefie Gazy. W Polsce kwitnie w najlepsze faszyzm, lecz lewica znajduje sobie obiekt zastępczy swojego zainteresowania i niechęci w postaci Żydów.
Jan Józef Lipski napisał niegdyś esej pod wiele mówiącym tytułem „Dwie ojczyzny – dwa patriotyzmy. Uwagi o megalomanii narodowej i ksenofobii Polaków”. Napisał go na kanwie wiersza Antoniego Słonimskiego pod podobnym tytułem. Owa twórczość wciąż jest aktualna, a może nawet aktualna coraz bardziej. Dlatego tak pilny wydaje się apel „Zatrzymaj faszyzm!”.