Przemek Janas
Gdy przedstawiłem grupie Obywatele RP Gdańsk ideę i założenia akcji „zatrzymaj faszyzm” nie było zbędnych pytań bo zło trzeba nazywać złem. Tak więc gdy doszło do głosowania decyzja była jednogłośna na tak. Przez osiem lat wspólnej wędrówki przez pomorskie i stołeczne ulice w obronie Konstytucji, praw kobiet, praw człowieka i praworządności poznaliśmy się wystarczająco by wiedzieć, że sprawa jest słuszna i bezdyskusyjna.
Kilkakrotnie stawaliśmy też zagłuszając i oprotestowując marsze i zgromadzenia faszystowskie, które odbywały się w Gdańsku.
W tym momencie warto byłoby się zastanowić skąd z taką siłą faszyzm pojawia się na ulicach kraju tak ciężko doświadczonego jego skutkami. Wszak wydawałoby się, że jest to zło w najczystszej postaci i każda próba jego wskrzeszenia, zachwalania i pozytywnego wspominania będzie z góry skazana na niepowodzenie i zduszona w zalążku jako coś co absolutnie nie przystoi ludziom cywilizowanym. Po latach powojennego potępienia zjawiska nastała błoga cisza dająca poczucie kompletnego wyniszczenia i zakończenia raz na zawsze zła w nowoczesnym i nadganiającym zaległości wobec zachodnich cywilizacji kraju. Niestety w przypływie swobód obywatelskich i pełnej wolności, które w związku z tym w niekontrolowany sposób pozwalały na sięganie do różnych inspiracji i działań z czasów dwudziestolecia międzywojennego cichaczem powrócił i on. Dziś już wiemy, że to faszyzm rekrutujący swoich wyznawców na skutek manipulacji i zjawisk socjologicznych. Pierwszym symptomem jest świadomie źle podany i oszukańczo wychwalany patriotyzm, który w istocie jest najprawdziwszym nacjonalizmem. Grupowy pokaz siły z bezimienną odpowiedzialnością (bo w grupie każdy anonimowy) z odwoływaniem się do cech umiłowania ojczyzny poprzez nienawiść do ludzi innych narodowości, ras i światopoglądu. Kolejny symptom to rekrutacja osób szukających swojego miejsca w życiu poprzez środowiska kibicowskie. Wszak tam wielu poczuje się wreszcie ważnymi, potrzebnymi i coś znaczącymi. Wykonujący polecenia samozwańczych szefów i hersztów liczący na ich pochwały dodające powagi bycia fanem nawet nie zauważają gdy zostają wezwani na marsz przeciwko imigrantom (lipiec tego roku) – swoim sąsiadom z bloku, kolegom z pracy czy ze szkoły. Cały czas są fałszywie indoktrynowani, że robią coś ważnego dla Polski, kompletnie się nad tym nie zastanawiając bo tak chce ich szef, który wie lepiej. Za chwilę w imię ślepego rozkazu skrzywdzą swoje rodziny i nawet dzieci bo tak będzie trzeba broniąc kraju do końca nie wiadomo przed kim.
Takim właśnie zdarzeniom i narastającym zjawiskom chcemy postawić tamę, powiedzieć nie i przeciwstawić się w zdecydowany sposób. Dlatego też nasz udział akcji jest obowiązkiem wobec siebie samych oraz kolejnych pokoleń. Chcemy aby nasze dzieci i wnuki żyły w kraju pełnym dobra , życzliwości i pokoju.
Jednocześnie chciałbym zaapelować do wielu osób i organizacji i grup nieformalnych o dołączenie do akcji „zatrzymaj faszyzm”. W 50 osób nie zatrzymamy faszyzmu, w 5000 osób też nie zatrzymamy faszyzmu ale w 5 000 000 już tak, dołączajcie do nas.